fbpx

Dobrostan w kryzysie. Czy jesteśmy w stanie o niego dbać?

Psychologia pozytywna - dobrostan w kryzysie. Rozmowa z gościem

Rozmowa z Magdaleną Dziedziak-Wawro – psycholog, coachem, osobą o wielkim sercu i olbrzymiej wiedzy w temacie psychologii pozytywnej, autorką książek: Alfabet szczęścia z coachingiem w tle i kotem na kolanach oraz 50 lekcji dobrostanu, na temat naszego wnętrza, emocjonalności, sposobu patrzenia na świat i doświadczania go.

Michalina Patucha: Chciałabym Magda, żebyś naszą rozmowę zaczęła od powiedzenia w trzech zdaniach czym jest i czym się zajmuje psychologia pozytywna?

Magdaleną Dziedziak-Wawro: Pracuję w nurcie psychologii pozytywnej i łączę ją z ACT (terapią akceptacji i zaangażowania). To połączenie jest szalenie skuteczne w pracy z trudnymi obszarami naszego funkcjonowania. Niedawno sobie uświadomiłam, że zajmuję się psychologią pozytywną trochę dlatego, żeby się uchronić przed wypaleniem zawodowym (uśmiech).

Psychologia w potocznym rozumieniu to „zajmowanie się wyciąganiem człowieka z dołka na prostą”, żeby mógł funkcjonować. 

Psychologia pozytywna, która jako nauka jest młoda, istnieje około 40 lat. To kontynuacja różnych myśli proponowanych przez drogi humanistyczne. Wychodzi z założenia, że wyciąganie z dołka to jedno, a drugie to dbanie i rozwijanie siebie, gdy już na tej prostej jesteśmy. Do tego wspomaga badanie i obserwowanie tego co człowiek roku, by osiągnąć dobrostan psychiczny.

M.P.: Czy koty miewają kryzysy i czy sobie z nimi radzą?

M.D.W.: Oczywiście, że miewają kryzysy, doświadczają emocji, a sposób w jaki sobie z tym radzą, może inspirować i wspierać. W kryzysie ssaki zdecydowanie potrzebują drugiego ssaka. Od strony neurobiologicznej nazywamy to koregulacją, czyli regulowaniem układu nerwowego w obecności innych ludzi.

M.P.: Przejdźmy do ludzi w takim razie. Pracując z przedsiębiorcami, dostrzegam wiele trudności, różnych obciążeń, cały wachlarz kryzysów od utraty pracy po konieczność zamknięcia firmy, aż na popadaniu w długi i problemy interpersonalne z pracownikami, z bliskimi. Ogólnoświatowa sytuacja jest bardzo poważna i trudna. Wpływa na stan naszego samopoczucia, a nawet generuje problemy w kontakcie ze samym sobą. Świat zewnętrzny tak bardzo absorbuje naszą uwagę, że wycofujemy się z kontaktu ze samym sobą. Jak to na nas wpływa?

M.D.W.: Tak, sytuacja jest poważna. Wszyscy doświadczamy tego kryzysu czyli sytuacji, w której  zostaje zaburzony pewny normalny bieg wydarzeń. Temu zaburzeniu towarzyszy dezorganizacja, bezradność, niekontrolowalność i nieprzewidywalność, a tego bardzo nie lubimy i to wszystko prowadzi do niepewności. Kryzys może dotyczyć tego co się dzieje w naszym wnętrzu oraz może być wywołany przez to, co się dzieje na zewnątrz. Oczywiście, te wszystkie stany towarzyszą nam na co dzień, ale to, czego teraz doświadczamy, jest niejako światową kumulacją. Cała ta sytuacja, przydarzyła się nam wszystkim w sposób niespodziewany i nagły, nikt nie mógł się na nią przygotować, przez co same doznania są jeszcze bardziej trudne. 

Odnośnie tego, co powiedziałaś, że skupiamy się na tym co jest na zewnątrz, jedno to zajmowanie się tym, co jest na zewnątrz i na co mamy realny wpływ, a drugie to balansowanie między światem zewnętrznym a wewnętrznym i szukanie rozwiązań dla siebie samego. 

M.P.: Od czego w takim razie zacząć szukanie balansu, skoro już panuje ten kryzys? 

M.D.W.: Od czegokolwiek, byleby zacząć. Myślę, że śmiało można od uświadomienia i przyjęcia sytuacji w jakiej się obecnie znajduję. Ta akceptacja prowadzi do zaprzestania walki polegającej na tym, że „nie chcę się czuć, tak jak się teraz czuję, więc zamiast to uporządkować, stosuję opcję ucieczki”. Może to być: chęć przespania kryzysu, wejście w uzależnienie a nawet oglądanie seriali. Oczywiście nic złego w samym oglądaniu seriali nie ma, bo to taki swoisty rodzaj regeneracji. Mam na myśli nadmierne zanurzenie w wirtualnym świecie, które powoduje iluzoryczne odsunięcie nas, naszej świadomości, od trudności świata zewnętrznego. Skutkuje to narastaniem poczucia frustracji. 

M.P.: W jaki sposób wyjść z takiego błędnego koła? 

M.D.W.: Zadając sobie pytanie: „czy oglądając TERAZ ten serial, nie zaniedbujemy tego czym mamy się faktycznie zająć”? Taka trochę “spychologia na potem”, może być źródłem niepewności dla nas i może generować trudne emocje, a ludzki umysł niepewności nie lubi bardzo. Dlaczego? Dlatego, że ma on ciągłą potrzebę szukania odpowiedzi, rozwiązywania sytuacji, działania logicznego. Jak jest dziura to trzeba ją załatać a w naszym życiu wewnętrznym często niemożliwym jest by zawsze wiedzieć i mieć rozwiązanie. Tak więc, ta niepewność nam ciągle towarzyszy, a drogi radzenia sobie trudnymi emocjami, są zupełnie inne niż umysł nam podpowiada.

M.P.: Zaobserwowałam ostatnio, że wizja pracy nad własnymi trudnościami, nad akceptacją, nad nazywaniem własnych emocji, jest dla nas przerażająca i boimy się jej i zaniedbujemy siebie samych. Propozycja porozmawiania ze specjalistą, często jest bagatelizowana i zbija wymówkami: „mnie to nie dotyczy”, „nie chcę w tym grzebać”,  „nie potrzebuję pomocy lekarza” tu warto zaznaczyć, że psycholog to nie to samo co psychiatra czy lekarz. Magdo, jak w takim razie zrobić ten pierwszy krok? Już wiemy, że „trzeba go po prostu zrobić”, a drugie to obawy pojawiające się np.: „nie dam rady”, „to zbyt długa praca”, „specjalista będzie grzebać w dzieciństwie”. Jak się zdeterminować do podjęcia skutecznego działania? 

M.D.W.: Widzę dwie opcje. Jest źle i…

  1. Boję się zrobić cokolwiek, bo to może boleć, to może być niewłaściwe. Sama myśl wybrania się do psychologa, generuje we mnie niepotrzebne napięcia i lęki, a nawet ból. Dla naszego umysłu to wszystko jedno, czy coś się dzieje naprawdę, czy w strefie myślenia, ciało reaguje podobnie np. skurczem, bólem głowy, zaciśnięciem gardła, a wszystko to, na samą myśl, że mam gdzieś iść i skonfrontować się ze sobą.
  2. Mimo niechęci idę do psychologa.

Jaka jest różnica? Idąc stwarzam sobie szansę na to, że będzie lepiej. To nie musi być psycholog, możesz pójść o swojego przyjaciela i porozmawiać o tym, co jest dla Ciebie trudne. Samo to stwarza szansę na poprawę sytuacji. 

M.P.: W takim razie warto, żebyśmy mieli w sobie taką gotowość na przestawienie myślenia, że „mogę coś w sobie zmienić”. W odróżnieniu do kryzysów zewnętrznych, to właśnie na sposób swojego myślenia mam realny wpływ. To takie metaforyczne przestawienie zwrotnicy w głowie.

Czy to jest możliwe, żebyśmy w sytuacji niepewnej, trudnej, kryzysowej, takiej jaką mamy obecnie, dbali o swój własny dobrostan, wręcz wzmacniali go?

M.D.W.: Dobrostan w kryzysie, fakt, brzmi jak oksymoron, ale kiedy jak nie teraz o niego dbać? 

Jeżeli rozumiemy pod nim tylko i wyłączenie emocje, to faktycznie, osiągniecie go, nie jest możliwe. Natomiast dobrostan psychiczny i szczęście w ujęciu psychologii, również pozytywnej, jest czymś znacznie szerszym, to poza emocjami, takie elementy składowe jak: zdolność angażowania się, umiejętność znajdowania sensu, umiejętność działania tak, aby doceniać i zauważać własne działania oraz relacje z innymi ludźmi. 

Co ważne, w tych dwóch pierwszych elementach, niekoniecznie musi być miejsce tylko dla emocji pozytywnych. Dla przykładu, masz pasję i chodzisz po górach. Aby móc ją zrealizować, musisz przezwyciężyć np. poranne wstawanie, jakieś niedogodności, zmęczenie fizyczne, z czegoś rezygnujesz, by móc w weekend pojechać w ukochane góry. Mimo tych niedogodności brniesz i realizujesz swoją pasję, bo się właśnie angażujesz, a to buduje Twoje poczucie wewnętrznego dobrostanu. Dlatego sytuację kryzysową, która jest trudna i wiąże się z nią dla nas dużo rzeczy, możemy  wręcz bezczelnie wykorzystać do budowania swojego dobrostanu.

M.P.: „Angażuję się”, mogę poprzeć własnym przykładem. Marzec 2020 był bardzo trudnym czasem, wielu z naszych klientów zawiesiło swoje działalności, albo w jakiś sposób ograniczyło. Ten czas był mocno nasycony gruntownymi przemyśleniami na temat tego, co dalej? Tak jak mówisz, miałam dwie opcje, albo oddać się w objęcia seriali i wypłakiwać żale w poduszkę, albo pomyśleć i działać. Tak też ze wzmożoną ilością zaczęłam tworzyć InstaKAWKI, właśnie po to, by dbać o relacje z innymi ludźmi i dążyć do akceptacji panującej sytuacji. Swoją drogą, wiele z nich dobrego powstało, z tych InstaKAWEK.

Moją przewagą było też to, że z racji wykształcenia, znam narzędzia i wiem do kogo się zwrócić o pomoc. Ogromna ilość osób nie ma takiego zaplecza, nie wiedzą do kogo się zwrócić o pomoc, boją się o nią zapytać, poprosić. Przez to, tkwią w stagnacji. Stąd też pomysł na tę rozmowę. Mam nadzieję, że będzie ona promyczkiem nadziei i inspiracji dla tych, którzy boją się odważyć i zrobić pierwszy krok. Wracając jeszcze do „angażowania się”, powiedz proszę, jakie pytania powinniśmy sobie zadać, by wiedzieć, w co i jak się angażować?

M.D.W.: Generalnie, pytania o wartości:

  • Co jest dla mnie ważne?
  • Po co ja żyję?
  • Po co robię to co robię?
  • Jakim ja w tej sytuacji chcę być człowiekiem?
  • Jak ja sobie to wyobrażam? 

Sytuacja kryzysowa stwarza nam w gruncie rzeczy szansę, na przewartościowanie własnego życia a ta, która obecnie panuje, całkowicie zmieniła rytm codziennego życia. Zaczęliśmy mieć więcej czasu dla siebie samych, nagle zmieniła się nam perspektywa patrzenia na życie. Zaczęliśmy odkrywać rzeczy, których nie widzieliśmy do tej pory. W psychologii nazywamy to wzrostem potraumatycznym/pokryzysowym. Trzeba podkreślić, że sama akceptacja, to nie jest „złożenie broni”, to przyjęcie trudnej sytuacji, przyznane przed sobą samym „tak, jest trudno/źle/nie wiem co mam robić/boję się”. Dzięki temu wychodzimy z pozycji walki i przechodzimy do weryfikacji ustawień i zaadaptowania się do nowej sytuacji. Jest źle i trudno, ALE jestem.

Kolejnym ważnym wątkiem są wartości. Wartości mamy takie albo inne i ich nie może nam nikt zabrać. Natomiast możliwość realizowania tych wartości już tak, tego właśnie doświadczamy poprzez lockdown. Warto przypominać sobie, że mimo ograniczonych możliwości, to wartości z nami zostają i dzięki nim możemy na nowo określić nasze cele. Ich obecność w naszym życiu, niejako chroni nas przed poczuciem frustracji, która może prowadzić do poważnych konsekwencji, zwłaszcza w kontakcie z wnętrzem samego siebie. Pamiętajmy, mając wartości, możemy efektywniej znaleźć drogę do tego, co prawdziwie ważne w nas samych. 

M.P.: Osadzenie w swoich wartościach pozwala nam lepiej funkcjonować i znosić różne kryzysy, to taki nasz punkt odniesienia. Dzięki temu, wiemy co mamy robić i trafniej dobieramy działania. 

M.D.W.: Jeśli doświadczamy jakichś trudnych emocji, to znaczy, że jest zagrożona jakaś nasza wartość. Co można z tym zrobić? Na pewno nie uciekać. Z tą emocją podąża wiadomość, na temat tego, co jest zagrożone. Z jednej strony możemy udawać, że tego nie słyszymy, nie widzimy, ale w dłuższej perspektywie będziemy się miotać. Konfrontacja jest nieunikniona i rodzi się pytanie, jak to zrobić dobrze? To wcale nie jest jakiś olbrzymi krok, jak może nam się wydawać. Zmianę można zauważyć już po paru małych kroczkach, tu przede wszystkim umysł „widzi” różnicę i przestaje nas bombardować poczuciem niepewności. 

M.P.: A emocje?

M.D.W.: Emocje są jak rzeka. Chcąc odciąć się od tych trudnych, niewygodnych, możemy powziąć budowę tamy. Całe nasze skupienie i uwaga będzie tam skierowana, a prawdziwe życie leżeć będzie sobie odłogiem gdzieś „tam”. W którymś momencie ta tama puści pod naporem wody. Emocje się w końcu do nas dobiją, a zazwyczaj to robią poprzez ciało, nawet po latach. Tak więc pamiętajmy, że emocje przychodzą i odchodzą i są zaledwie informacją zwrotną o tym, co się w nas dzieje. Dzięki takiemu uświadomieniu, możemy znacznie lepiej poradzić sobie z naszymi wewnętrznymi przeżyciami. Tym samym będziemy wiedzieć, co jest dla nas ważne i w co mamy się angażować, by uniknąć frustracji.

M.P.: Magda, bardzo dziękuję Ci za tę rozmowę… Mam nadzieje, że tak, jak mi, wiele da również naszym czytelnikom i słuchaczom…

M.D.W.: Ja również Ci dziękuję i życzę nam wszystkim wiele dobra!

 


jak zacząć prowadzić media społecznościowe

Michalina Patucha

– CEO, psycholog, trener biznesu

Strategię działania i planowanie ma we krwi.  Specjalizuje się w dziedzinie wizerunku, przywództwa i efektywnej komunikacji.

Zostaw komentarz