fbpx

A co, jeśli mi się uda? Prokrastynacja i lęk przed sukcesem

prokrastynacja

Czy zdarzyło Wam się kiedyś odłożyć działania na później? Z jakiego powodu to zrobiliście? Być może nie lubicie danej czynności, a może obawiacie się powodzenia? Prokrastynacja, bo o niej tu mowa, pojawia się nie tylko w momencie wystąpienia lęku przed porażką, ale również wtedy kiedy obawiamy się, że osiągniemy sukces. Nam, na szczęście, udaje się tego unikać! Jak to zrobić? Przeczytacie poniżej.

 

Starcie z prokrastynacją – czy w ogóle mamy szansę na wygraną?

Co może pomóc w starciu z prokrastynacją? Z naszych doświadczeń wynika, że przede wszystkim pomagają nam różne narzędzia do organizacji pracy oraz… teraz Was zaskoczymy… trening asertywności!

 

Prokrastynacja a perfekcjonizm. Czyli jak “Zosia Samosia” rozdziela zadania?

Czy wszystko musimy robić sami? Zajmując się absolutnie wszystkim w swojej firmie, w pewnym momencie orientujemy się, że zadań, które wzięliśmy na siebie, zaczyna być tyle, że sama wizja zabrania się za nie, generuje strach, lęk i… odkładanie na później.

Zdarzają się zadania, które możemy oddelegować innym (tak, serio, można!). Aby to zrobić, trzeba przyjąć jakąś strategię działania.

Warto na przykład współpracować ze specjalistami, którzy swoim doświadczeniem i wiedzą będą uzupełniać nasze firmowe działania. Jeśli właśnie teraz pomyśleliście: “Ale przecież sam to najlepiej zrobię! Nie potrzebuję specjalistów”, odpowiadamy: Pewnie tak, tylko jakim kosztem?

< c h w i l a   n a   r e f l e k s j ę >

Kilka przykładów z życia naszego i naszych klientów:

  • Jeśli nie potrafię zarządzać finansami -> mam od tego księgową.
  • Gdy nie znam się na prawie -> deleguję sprawę prawnikowi.
  • Jeśli nie czuję pisania, prowadzenia mediów społecznościowych -> korzystam z pomocy agencji.
  • Jeśli nie mam czasu na organizację pracy biura – zatrudniam asystenta, asystentkę.

 

Jest mnóstwo dziedzin, w których mogą wesprzeć nas inni specjaliści (ba! mogą to zrobić nawet lepiej niż my i obie strony wiele na tym zyskają).

 

Skąd bierze się to nawykowe odkładanie zadań, czyli właśnie prokrastynacja?

Tendencja do odkładania rzeczy w czasie, paradoksalnie, bierze się z chęci zredukowania stresu, który wiąże się z wykonywaniem odwlekanego zadania. Jeśli coś jest dla nas bardzo trudne, jeśli czegoś bardzo nie lubimy, jeśli się obawiamy, że zrobimy coś źle, wtedy zwykle na „chwilę” prokrastynujemy. Odkładamy coś na potem, aby poczuć wewnętrzny spokój, bo w końcu nie musimy czegoś robić teraz. Sprawy komplikują się, kiedy odkrywamy, że zgromadziliśmy niechcianych zadań bardzo dużo. Wykonanie ich, będzie wiązało się z olbrzymim kosztem emocjonalnym.

 

Ciekawostka: Badania pokazują, że studenci są grupą najliczniejszą, jeżeli chodzi o zjawisko prokrastynacji. Pojawia się nawet znany nam syndrom „studenta przed sesją”, czyli moment, w którym odkładamy naukę do ostatniej nocy przed egzaminem, a kiedy ta noc nadchodzi… “spinamy się” ale finalnie w dniu egzaminu jesteśmy niewyspani, zestresowani i w jakość nauki spada. 

 

Drugą stroną prokrastynacji, tą mniej popularną,  jest obawa przed odniesieniem sukcesu. Dziwne, prawda? Przecież dziś każdy chce go odnieść!

Czy wiecie, że my – w MP FLOW, również jej ulegliśmy?

Doświadczyliśmy tego na własnej skórze, gdy stanęliśmy przed pytaniem, czy MP FLOW „udźwignie” wszystkie  pojawiające się wyzwania? Chodziło między innymi o regularne publikowanie treści na stronie internetowej, czyli coś, co sprawia, że strona jest lepiej pozycjonowana. Do tego przygotowywanie wpisów blogowych, publikowanie wartościowych i merytorycznych treści (to byłoby naszym sukcesem – merytoryka, regularność, wieeeele wpisów). Obawialiśmy się, że przy natłoku zadań, które są związane z codzienną pracą operacyjną, nasze treści mogłyby jakościowo “kuleć.” Moment ostatecznego publikowania wpisów, był przez nas maksymalnie odwlekany w czasie. Postanowiliśmy zmienić ten nawyk, i tym samym ukrócić niepotrzebnie gromadzony stres. Wprowadziliśmy system optymalizujący pracę. Z nagranego live’a na Instagramie (Insta-kawki), spisujemy merytorycznie treści (dzielimy się zadaniami) i wrzucamy je w formie bloga.

Dzięki temu:

  1. nic nam nie umyka,
  2. mamy zachowaną swoją formę,
  3. wpisy są regularne (w większości :)),
  4. jest to potrzebne dla wszystkiego, czym się zajmujemy, strategii i komunikacji,
  5. prokrastynacja nam niestraszna!

 

Dlaczego prowadząc własną działalność, odkładamy niechciane zadania, a nawet odwlekamy te, prowadzące nas do sukcesu?

Dzieje się tak z prostej przyczyny – obawiamy się tego, czy udźwigniemy ciężar tych zadań. Sam sukces nie przychodzi do nas znikąd. Dochodzimy do tego wytrwałą pracą. Prokrastynacja, która tutaj się pojawia jest w pewnym sensie uzasadniona… (a raczek ten lęk, który towarzyszy prokrastynacji może być dla nas ważną informacją: “zatrzymaj się, zastanów, czy chcesz tego, czego się boisz?).

Co w takim razie opłaca się na początku zrobić? Zanim zaczniemy skupiać energię i uwagę na rozwoju firmy, warto wcześniej przemyśleć, czy te działania będą nas prowadzić w zamierzonym wcześniej kierunku (strategia).

Lęk przed sukcesem jest ważnym punktem na naszej drodze, ponieważ kiedy się pojawia, to istotny znak, by zatrzymać się na chwilę i przeanalizować sytuację. Warto zadać sobie wtedy pytania:

  • Gdzie jesteśmy?
  • Dokąd zmierzamy?
  • Jakie działania podjęliśmy?

Charakter naszych przemyśleń może być cenną wskazówką. Zwróćmy uwagę na to, czy myśli nas motywują i podpowiadają: „rób, próbuj, ucz się, popełniaj błędy”. Czy wręcz przeciwnie: „jeśli się pomylisz, to to zadanie się nie uda” albo “nie możesz się pomylić”.

To jest kwestia do przepracowania ze sobą. Bierze się to często z perfekcjonizmu, czyli z tego, że stawiamy sobie bardzo wysoko poprzeczkę, która jest niemożliwa do zrealizowania. Przez to nie chcemy działać, blokujemy się w momentach, których moglibyśmy poprosić kogoś o pomoc, coś oddelegować i nie możemy uczyć się na błędach.

 

Ważne, żeby zauważyć problem prokrastynacji u siebie i … zacząć działać. Najlepiej małymi krokami!

Jest wiele metod wspierających nas w dzialaniach – np. metoda „jak zjeść słonia” – to metafora jedzenia baaaaaardzo dużego posiłku (jakim jest “słoń”) – przecież nie dalibyśmy rady na raz zjeśc całego!

Dzięki rozłożeniu procesu na małe kawałki jesteśmy w stanie „zjeść” całe zadanie. Spokojnie, małymi kroczkami, byle wytrwale i z wiarą, że plan jest dobry, z otwartoscią na nowe, na delegowanie, uczenie się, poszukiwanie wsparcia.

 

Pozwalajmy sobie na wchodzenie coraz wyżej, pozwalajmy sobie na popełnianie błędów i uczenie się na nich. Dzięki temu jesteśmy w stanie odnosić sukcesy 😉

Tego Wam życzymy, zwłaszcza w działaniach rozwijających firmy, w działaniach przedsiębiorczych, które wymagają odwagi, ambicji, dojrzałości, determinacji i gotowości na naukę!

 


jak zacząć prowadzić media społecznościowe

Michalina Patucha

– CEO, psycholog, trener biznesu

Strategię działania i planowanie ma we krwi.  Specjalizuje się w dziedzinie wizerunku, przywództwa i efektywnej komunikacji.

 

Zostaw komentarz