fbpx

Przedsiębiorca w świecie prawa – rozmowa z Joanną Cur

Umowy podpisujemy na czas wojny, a nie na czas pokoju” 

Dziś czeka na Was rozmowa z prawnikiem Joanną Cur – o ważnych aspektach komunikacji z klientami, naszych obowiązkach i prawach wobec klientów, pracowników i wobec siebie!

 

Życie przedsiębiorcy, jak wiemy, ma wiele odcieni. Prowadząc firmę napotykasz na swojej drodze wiele przeszkód. Bez wątpienia jedną z trudniejszych jest poruszanie się w świecie prawa. Dziś czeka na Was wywiad z Joanną Cur – prawniczką, która w tym skomplikowanym świecie odnalazła swoje FLOW!

 

Michalina Patucha: Cześć Asiu, miło mi Cię dzisiaj gościć na naszym live’ie dotyczącym komunikacji z klientami i pracownikami. Komunikacji specyficznej, bo “papierowej”, która bardzo jasno określa zasady współpracy.

Joanna Cur: Przede wszystkim bardzo Ci dziękuję za to zaproszenie. Cieszę się z bycia w przestrzeni i społeczności jaką jest MP FLOW. 

M: Na początek, może ustalmy pewien kontekst naszej rozmowy. Chciałabym Cię zapytać o to, kim jest przedsiębiorca w języku prawa? 

J: Z chwilą założenia działalności gospodarczej stajemy się przedsiębiorcą. Oczywiście rodzajów działalności jest wiele, mamy jednoosobową działalność gospodarczą, spółkę akcyjną, komandytową i tak dalej.

M: Pracujemy z wieloma przedsiębiorcami. Asiu, powiedz – z perspektywy pracy B2B – o co powinniśmy przede wszystkim zadbać na linii my (nasza firma) – klient oraz my (nasza firma – podwykonawca)?

J:  Zakładając działalność, szybko dochodzi do nas, że pewnych rzeczy nie jesteśmy w stanie sami zrobić sami. Warto uczyć się współpracy ze specjalistami, żeby od początku dbać o szczegóły ważne we współpracy. 

Dla przykładu: ja musiałam znaleźć księgową dla siebie. 

Jestem prawnikiem, więc będę oczywiście mówić o tym, że umowy są ważne. Usłyszałam kiedyś od mojej wykładowczyni: „Umowy podpisujemy na czas wojny, a nie na czas pokoju”. Czyli nawet jeśli z kimś na co dzień współpracujemy i jest wszystko “fajnie”, ważne żebyśmy pewne obszary zakontraktowali i spisali. W Internecie jest wiele wzorów umów, jednak jako osoba rozeznana w tym temacie, nie polecam korzystania z nich, ponieważ nie są dopasowane do naszej konkretnej sytuacji. Warto iść do osoby, która się w tym orientuje. Prawnik pomoże w napisaniu umowy na podstawie kodeksu cywilnego, który zna. Oczywiście wie również, jak wygląda sytuacja i w jaki sposób spisać umowę, aby była ona korzystna dla nas i naszego klienta.

M: Powiedz proszę, czy istnieją konkretne obszary, którym powinniśmy się przyjrzeć przed podjęciem takiej współpracy?

J: Wszystko zależy od tego, jaką umowę podpisujemy. Czego ona dotyczy? Najczęściej zdarzają się umowy o świadczenie usług. W przypadku sprzedawania jakichś produktów, lub świadczenia usług, warto zadbać o to, aby na umowie było napisane jakie dokładnie usługi będą świadczone. Jakie wynagrodzenie i kiedy dana osoba je otrzyma. W jaki sposób wystawiana będzie faktura. W jakiej formie: mailem czy pocztą, brutto czy netto. Co się stanie, jeśli któraś ze stron nie będzie wywiązywała się z opisanych w umowie usług? Czyli kary umowne, kwestie odstąpienia od umowy, czy rozwiązania umowy, o te wszystkie obszary trzeba zadbać. 

M: Czyli zakres, terminy, płatności i konsekwencje jakie będą podjęte w razie nie wywiązania z umowy?

J: Dokładnie tak. Umowy podpisujemy na ten czas wojny, a nie na czas pokoju. Jeśli do tej „wojny” dojdzie, wtedy idziemy do sądu. W tej umowie powinno być również zawarte, gdzie będzie ustanowiona miejscowo „właściwość sądu”. Czyli jeśli jeden przedsiębiorca jest z Katowic, drugi z Warszawy to ,do którego z sądów, kto będzie jeździć.

M: Pozostając jeszcze w temacie umów. Co w momencie, kiedy prowadzimy sklep internetowy, sprzedajemy coś, produkujemy i potrzebujemy zawrzeć to w regulaminie sklepu. Jak to wygląda? O co powinniśmy zadbać? To też jest umowa, prawda?

J: Dokładnie tak. Tu wchodzisz w jeszcze jeden bardzo ważny aspekt. Aspekt ochrony danych osobowych. Czyli to nasze RODO, rzeczywiście, kiedy prowadzimy sklep internetowy, sprzedajemy ebooki, szkolenia, usługi – powinniśmy stworzyć odpowiedni regulamin. W nim musimy pamiętać o zawarciu kwestii konsumenta. Sprzedaję szkolenia w zakresie RODO, prawa pracy i jeśli ktoś indywidualnie będzie chciał kupić moje szkolenie, czyli osoba fizyczna, tutaj wchodzi w grę prawo konsumenckie. Musimy  również pamiętać, że konsument może odstąpić od umowy. To jest tak zwana umowa zawierana na odległość, czyli poza siedzibą przedsiębiorstwa (tu przez Internet). Konsument ma 14 dni na to, aby od takiej umowy odstąpić. Czyli np. kupuje szkolenie, które odbędzie się za 3 tygodnie (czyli 21 dni). Kupił, zapłaci, zaakceptował regulamin. Muszę pamiętać, że ma 14 dni, aby od tej umowy odstąpić. Nie musi w tym przypadku nawet podawać powodu, a mnie to zobowiązuje do zwrócenia pieniędzy. W przypadku usługi takiej jak szkolenie – łatwo od tej umowy odstąpić. A co w przypadku jeśli to jest ebook? Automatycznie zostaje wysłany na skrzynkę mailową, tym samym uznaje się, że  nabywca korzysta już z danej usługi i nie przysługuje mu prawo wyżej wspomniane. To właśnie musi być zapisane w umowie sklepu, aby obie strony były chronione. Przedsiębiorca, który sprzedaje dany ebook jest wtedy zabezpieczony i daje informację o tym konsumentowi. 

Będąc w temacie stron internetowych i regulaminu, który poruszyłaś. Powiem jeszcze o kwestiach związanych z RODO. W regulaminie powinna znaleźć się informacja kto jest administratorem danych osobowych. Tym administratorem zawsze będzie właściciel, przedsiębiorstwo, które prowadzi sklep internetowy. Podobne prawo dotyczy prowadzenia bloga. Jeżeli prowadzimy blog, który na razie nie zarabia pieniędzy, jednak myślimy o tym, aby kiedyś czerpać z niego jakieś korzyści, to też jesteśmy zobowiązani, aby mieć swój regulamin i również musimy wskazać siebie, jako administratora danych osobowych. Jeżeli nie prowadzimy jeszcze firmy, to zgodnie z prawem musimy przedstawić się z imienia i nazwiska oraz podać swój adres zamieszkania. Musimy podać cel, jakie dane przetwarzamy, po co dane przetwarzamy. Następnym przykładem jest newsletter, jeżeli prowadzimy go i ktoś chce się do niego zapisać, przeważnie prosimy go o to, aby podał swoje imię, żeby ten newsletter spersonalizować. Czyli przetwarzamy imię i adres mailowy – dane osobowe. W tym momencie powinniśmy zadbać o to, aby nie prosić o dane nadmiarowe (np. nazwisko). Nie potrzebujemy ani nazwiska, ani numeru telefonu, więc tych danych nie przetwarzamy. Nie są one nam potrzebne. Regulamin oraz polityka prywatności zobowiązują nas do wskazania kto jest administratorem danych, podania pełnej nazwy firmy, NIP-u, REGON-u i podstawę prawną na jakiej te dane będą przetwarzane. W przypadku newslettera taką podstawą jest zgoda, a przy sprzedaży usług może być umowa. W tym momencie nie potrzebujemy prosić o zgodę, ponieważ już samo kupno świadczy o podpisaniu i zaakceptowaniu regulaminu.

M: Czy to „okienko” pod zamówieniem pod tytułem „akceptuję regulamin” jest potrzebne?

J: Tak, oczywiście. Ważne jest, aby ktoś to kliknął, żebyśmy my jako przedsiębiorca byli pewni, że dana osoba zapoznała się z regulaminem. Osoba ta oczywiście nie musi czytać tej umowy, jednak my jesteśmy zabezpieczeni. Jeśli chcemy wysyłać dane marketingowe, wtedy ważne jest aby, wrzucić drugi tak zwany „check box”, który będzie prosił o przetwarzanie danych w celach marketingowych. 

M: Czyli to jest taka klasyczna sytuacja lead magnetów. Przygotowujemy darmowego ebooka, lub szkolenie, gdzie trzeba zapisać się na newsletter i potencjalny klient robi to, a nasza korzyścią staje się pozyskany kontakt. 

J: Tak, wtedy należy również pamiętać o dodaniu informacji w polityce prywatności. W każdej chwili klient może zgłosić informację, że on już nie chce, żeby te jego dane były przetwarzane.

M: Jest to całkiem logiczne. Spotkałam się kiedyś z taką opinią na temat RODO, że  zostało uproszczone w momencie kiedy zostało wprowadzone. Mamy dużo nowości, natomiast patrząc na to co mówisz, widzę, że te dane przetwarzane są w niezbędnym minimum, jakie można pobrać. 

Powiedziałaś, że każdy z konsumentów ma prawo do odstąpienia od umowy w ciągu 14. dni. Co z kosztami organizacji takiego szkolenia? Bo rozumiem, że jeśli ktoś dzień przed wydarzeniem mówi nam, że jednak rezygnuje, to mamy obowiązek wypłacić mu 100% kwoty jaką za to szkolenie zapłacił.

J: Tak, nie musi podawać nawet powodu. Jeśli usługa nie została rozpoczęta, to jak najbardziej może odstąpić od umowy. Na początku przyszłego roku ma zostać wprowadzona ustawa, w której będzie zawarta zmiana w stosunku do jednoosobowych działalności gospodarczych. W tym przypadku, osoba posiadająca taką działalność, w określonych warunkach, (przy kupnie jakichś usług) będzie traktowana jak zwykły konsument. Czyli, osoba która np. prowadzi sklep z artykułami biurowymi i kupuje dla siebie komputer, będzie mogła również odstąpić od umowy w okresie 14 dni. Teraz niestety nie posiada takiego prawa.

M: Przejdźmy do następnego tematu jakim jest kwestia pracowników. Jakie mamy do wyboru obecnie formy zatrudniania?

J: Mamy jedną formę – umowę o pracę. Jednak możemy również mówić, o umowie zleceniu, umowie świadczenia usług (B2B), umowie o dzieło. Co odróżnia pozostałe umowy od umowy o pracę? To, że umowę o pracę reguluje kodeks pracy, podczas gdy inne kodeks cywilny, czyli dwa zupełnie inne akty prawne. Umowy o dzieło, lub zlecenie, dają dużo uprawnień przedsiębiorcy, a mało pracownikowi. Tutaj musimy pamiętać o różnicach dzielących te dwie umowy. Umowa o dzieło to jest tak zwana umowa rezultatu. Musi tu być stworzone konkretne „dzieło”. Nie może to być umowa zawarta z jakimś „marketingowcem”, który będzie obsługiwał profil na FB, robił jakieś prezentacje itp. W takim wypadku jest to klasyczna umowa zlecenie, zaliczana również do tzw. Umów rezultatu. Mogą to być powtarzalne zadania, warto je szczegółowo wymienić, aby nie było żadnych niedomówień. Zalecam, aby te zadania były jak najbardziej szczegółowe. Pracownik w umowie zleceniu nie ma wyznaczonych godzin pracy, w porównaniu do umowy o pracę. Możemy w niej wskazać w jakie dni i ile godzin dana osoba będzie pracowała. Ważne również, żeby wynagrodzenie dla tej osoby było wpisane w umowie (nie może być ono mniejsze od minimalnej stawki godzinowej, która w tym momencie wynosi 17 zł/h). Uważam również, że warto wpisać zakres godzin. Ponieważ w przypadku, kiedy dany pracownik na początku miesiąca mówi nam, że wypowiada z nami umowę, może oczekiwać zapłaty całej kwoty za miesiąc, mimo iż przepracował tylko kilka dni w miesiącu. Kiedy stawka jest podana godzinowo, nie ma takiego problemu, ponieważ wyliczamy wtedy te godziny i płacimy tyle ile przepracował. 

Warto również zwrócić uwagę na składki ZUS. Na umowie o dzieło nie są one podane, dlatego firmy chętnie podpisują takie umowy. Przestrzegam przed tym. Jeśli nie ma w tym konkretnego dzieła, musimy uważać. Dla wykonawcy umowa zlecenie nie jest za bardzo korzystna, z tego względu, że nie dostaje on świadectwa pracy. Może poprosić o jakieś zaświadczenie, ale nie wlicza się to do stażu pracy. Nie ma tam również urlopu. W przypadku umowy o pracę musimy pracownikowi ten urlop dać. Oczywiście możemy się umówić na kilka dni, jednak nie jest to wymóg. Kiedy kobieta zachodzi w ciążę, a ma podpisaną umowę zlecenie – nie ma w tym wypadku żadnej ochrony. Dopiero umowa o pracę chroni ją. Nie ma w zleceniu również składki chorobowej. 

M: Mam dla Ciebie przewrotne pytanie. Z punktu widzenia przedsiębiorcy słyszę o wielu naszych obowiązkach. Jaka korzyść płynie dla pracodawcy z tego, że jest pracodawcą, a nie np. zleceniodawcą?

J: Korzyść z tego płynie taka, że jest pełne podporządkowanie. Pracownik nie może tak sobie odejść, bo ma określony okres wypowiedzenia. Jesteśmy pewni, że ta osoba będzie wykonywała powierzone zadania. Możemy również wydawać polecenia o pracy w nadgodzinach. W przypadku umowy zlecenia takich korzyści nie ma. Osoba wykonująca pracę, może wymówić umowę w każdej chwili. Musi oczywiście podać przyczynę wypowiedzenia, jednak jest to zdecydowanie prostsze niż na umowie o pracę. 

M:  Bardzo Ci dziękuję za nasze spotkanie.

J: Również dziękuję. Do zobaczenia! 🙂

 

Zostaw komentarz